Przerażająco musi brzmieć zwrot ‘mieszkanie w kawalerce’ dla każdego, kto wychował się w domu z ogrodem. Nic w tym dziwnego. Nawet Ci, którzy od zawsze mieszkali w bloku patrzą na kawalerki z pewnym dystansem. No, bo jak to tak.  Siedzisz na kanapie. Śpisz na tej kanapie. Stoisz przy tej samej kanapie mieszając w garnkach.

Przeszłam przez mieszkanie w maleńkiej kawalerce i wspominam to z uśmiechem.  Nie znałam wtedy tych wszystkich mitów i po prostu sobie poradziłam bez narzekania. Metraż w mieście kosztuje, tutaj nie ma się, co oszukiwać. Mało istotne jest czy mieszkanie kupujemy, czy wynajmujemy, cena jest uzależniona od jego wielkości i lokalizacji. Zaobserwowałam, że mnóstwo osób wybiera lokalizację, jako ten ważniejszy czynnik. Wiąże się to z pewnym poświęceniem, co do samego lokum. W praktyce wcale nie musi być to poświęcenie!

kallax ikea mieszkanie w kawalerce

MIT nr 1: MAŁO MIEJSCA NA PRZECHOWYWANIE

JAK TY SIĘ POMIEŚCISZ !?

Ręce w górę wszyscy kawalerkowicze, którzy choć raz słyszeli to pytanie. Mała przestrzeń podłogi jest w tym wypadku czynnikiem ograniczającym. Nie postawimy zbyt wielu mebli, bo po prostu zagracimy sobie swoje jedyne pomieszczenie. Rozwiązaniem w takim wypadku jest pięcie się w górę! Kiedy „okrutny los nam rzuca pod nogi mieszkanie w kawalerce” nie należy panikować. Należy przemyśleć wyższe zabudowy! Zamiast wybrać szafę o wysokości 2m zamówmy taką, która będzie do sufitu. Tak samo sprawa ma się z szafkami kuchennymi. Dobrym sposobem na dodatkowe miejsce na przechowywanie są meble ze skrzyniami. Mam na myśli wszelkiego rodzaju kanapy czy fotele lub np. stolik kawowy – skrzynka, do którego można wrzucić potrzebne rzeczy. Najważniejsze jednak będzie pomniejszenie swoich zasobów i rozstanie się z niepotrzebnymi rupieciami. Ale to już co kto lubi.

MIT nr 2: MIESZKANIE TYLKO DLA JEDNEJ OSOBY

Nazwa „kawalerka” jest myląca, nie powiem. Wprost mówi, że mieszkanie jest dla jednej osoby, więc teoretycznie nie mam nic do gadania. Zgodzę się z tym w odniesieniu do dwóch osób, których nie łączą romantyczne relacje, że mieszkanie w kawalerce może się nie udać. Osobiste doświadczenie nauczyło mnie jednak, że dla pary jest to w 100% komfortowy wybór. Sypialnię przecież też dzielimy z drugą osobą, więc jaki problem. Jeżeli potrzeba trochę więcej prywatności to możemy przestrzeń wydzielić na kilka sposobów. W Ikei znajdziemy regały, które są z obu stron tak samo wykończone, więc mogą stać bokiem do ściany. Jest mnóstwo pomysłów jak przedzielić pokój. Pamiętajmy też, żeby nie zwalać na wielkość mieszkania problemów życia osobistego.

mieszkanie w kawalerce przedzielenie pokoju

MIT nr 3: ZA MAŁO MIEJSCA NA IMPREZY

Wiadomo, że domówki na 100 osób jak z amerykańskiego filmu nie zrobisz, ale 10 osób spokojnie wejdzie do większości kawalerek. Słynne jednorazowe czerwone kubeczki uratują trochę kuchnię przed przeciążeniem. A tak na poważnie to, dycha jest do ogarnięcia. Oprócz standardowych siedzisk takich jak sofa czy krzesła można przecież siedzieć na poduszkach. Mąż mojej przyjaciółki wykorzystywał kiedyś namiętnie regał, który kładł bokiem na podłodze. Służył, jako długa ławka do siedzenia. Można? Można. Dla lubiących klasykę polecam pożyczyć krzesła od sąsiadów, (jeżeli nie mają charakterów jak ci z „Dnia Świra”). Spotkania w gronie znajomych staną się jeszcze bardziej klimatyczne na tak małej przestrzeni. Pani domu będzie mogła przygotowywać przekąski i jednocześnie brać czynny udział w imprezie. To naprawdę jest na plus!

MIT nr 4: WRAŻENIE CIASNOTY

Powiem tak, jak jest bałagan to w kawalerce robi się okropnie ciasno. Każda rzecz nieodłożona na swoje miejsce odejmuje od już i tak ograniczonej przestrzeni. Ma to też swoje plusy w postaci większej mobilizacji do systematycznego ogarniania takiego domowego rozgardiaszu. Przyznaję się bez bicia, że dla mnie jest to chyba najtrudniejsza rzecz. No i trzeba na chwilę wrócić do punktu numer 1 gdzie piszę o wyższych meblach. Zabudowa szafek nad sofą nie ujmie miejsca na podłodze i nie będzie potęgować wrażenia, że jest ciasno. W kawalerce raczej będziemy musieli także zrezygnować z łóżka na rzecz, wspomnianej przed chwilą, rozkładanej sofy. Wszystko oczywiście zależy od metrażu, bo są kawalerki po 18m2 i takie po 40m2. Minimalizacja posiadanych przedmiotów kolejny raz przychodzi na ratunek. Warto się zastanowić przez moment czy naprawdę potrzebujemy mieć wielki garnek na bigos skoro i tak go nie gotujemy? Chyba, że posłuży nam, jako dodatkowy stolik kawowy jak przyjdą goście. Wiecie, stawiamy garnek do góry dnem, kładziemy jakąś deskę, przykrywamy (lub nie) tkaniną i dodatkowe miejsce na kieliszki gotowe!

mieszkanie w kawalerce kallax ikea mini półka z książkami

MIT nr 5: TYLKO DO SPANIA

Wspomniałam w Ulubieńcach Września o projekcie pewnej przyczepy, która jest pełnowartościowym domem z „kilkoma” pokojami. Warto się zainspirować. Mam nadzieję, że wszyscy zgodzimy się z faktem, że ogranicza nas nasza własna wyobraźnia. Ja pracuję z domu od zawsze i pracowałam także mieszkając w kawalerce. To znaczy, że na kilkunastu metrach kwadratowych miałam biuro, jadalnię, sypialnię, pokój gościnny, siłownię i kuchnię. Przedpokój w sumie też miałam. Przecież to właśnie takie wnętrzarskie ciekawostki zachwycają nas najbardziej. Ograniczenia, które stawia przed nami mała przestrzeń powinny być motorem napędowym dla naszej pomysłowości. Nie sztuka urządzić dwudziestometrowy salon, ale na tych dwudziestu metrach upchnąć pięć pokoi. Wiecie, jaka potem jest duma? Polecam każdemu!

Mam nadzieję, że rozwiałam, choć trochę wasze obawy, co do tego jak wygląda mieszkanie w kawalerce. Mity, z którymi się rozprawiłam są naprawdę mylące i niesprawiedliwe. Mieszkanie w kawalerce wcale nie musi oznaczać kary za wszystkie grzechy. Nie jest także specjalnie gorsze od dwupokojowej opcji, jest po prostu inne.

Ciekawi mnie czy słyszeliście jeszcze o jakiś innych mitach związanych z kawalerką? Może mamy tutaj mieszkańców takich mieszkań, którzy chcieliby o czymś wspomnieć? Ciekawi mnie, jakie Wy macie doświadczenia. Ściskam!