Wydanie książki Make Photography Easier zbiegło się w czasie z moją decyzją o pisaniu bloga. Nauczona doświadczeniem innych osób wiedziałam, że fotografia jest w kontekście niektórych wpisów niemalże równorzędna, co treść.

make photography easier recenzja książka kasi tusk

Nie ma w tym nic złego. Dlaczego nie mamy prawa oczekiwać rzetelnego tekstu zilustrowanego tak samo dobrymi ujęciami? Podobne odniesienie ma to do naszego życia, warto uwiecznić je takim, jakie jest, ale w najlepszy możliwy sposób. Każdy z nas zasługuje przecież na piękne pamiątki w postaci zdjęć, prawda? Katarzyna Tusk w Make Photography Easier próbuje obalić mit, że fotografia to wiedza tajemna, a zdjęcia wychodzą tylko zawodowcom.

Zawsze zastawiał mnie sekret, jaki tkwi w ogromnej popularności fotografii lifestylowej. Przecież to właśnie zdjęcia pozornej codzienności zbierają najwięcej serduszek i kciuków w górę na mediach społecznościowych. Na pierwszy rzut oka niedbale porozrzucane kwiaty wokół kawałka sernika na zdobionym talerzyku mają szansę zdobyć więcej uznania niż niejeden miejski krajobraz wykonany wprawnym okiem profesjonalisty. Nic dziwnego, że coraz więcej początkujących blogerów szuka porad u swoich starszych kolegów po fachu. Pytania o to jak robić piękne zdjęcia na media społecznościowe pojawiają się pod niemalże każdym wpisem doświadczonych blogerów. Powstanie poradnika, który obiecuje, że po jego lekturze nasze zdjęcia będą lepsze jest niczym święty Graal dla każdego miłośnika fotografii! Tylko czy stworzenie takiej pozycji jest w ogóle możliwe?


Profil Kasi i spółki Make Life Easier na Instagramie polubiło już ponad 200 tysięcy użytkowników. Znaczy to nie mniej nie więcej, że taka fotografia jest popularna i na pierwszy rzut oka wydaje się być niezbyt skomplikowana dla każdego amatora. Patrzymy na kadr i widzimy sweter, ciasto, książki liście i lampki choinkowe. Mając za zadanie sfotografować kawałek deseru nie każdy wpadłby od razu na ten pomysł. O tym jest moim zdaniem ta książka, czyli o kilkunastu pomysłach na polepszenie estetyki fotografii lifestylowej. Czy jest w niej coś więcej niż tylko porady dla stawiających pierwsze kroki w przygodzie z fotografią, piszę poniżej.

Aspekt techniczny

Książka jest wydana w miękkiej oprawie na ładnym matowym papierze. Jest porównywalnych rozmiarów, co standardowy zeszyt i trzyma się ją w rękach bardzo wygodnie. Jakby nie patrzeć, cieszy oko. Pozycja jest nasycona zdjęciami MLE, co pozwala nam myśleć o niej trochę jak o albumie z fotografiami. Specjalnie napisałam, że autorami zdjęć jest cała grupa(?) Make Life Easier, bo od razu zauważamy, że na znakomitej ilości zdjęć autorka książki występuje raczej w roli modelki aniżeli fotografa. Dla niektórych może być to pewien zgrzyt, ale w stopce jest o tym informacja, więc musimy mieć po prostu tego świadomość. Układ wygląda w ten sposób, że na jednej stronie jest tekst a na drugiej są zdjęcia. Czasami trafiają się wyjątki, kiedy to fotografie zajmują obie strony. Nigdy na odwrót. Już to może dać nam do myślenia, że książka ta prędzej niż poradnik samą swoją konstrukcją przywodzi na myśl wspominamy wyżej album ze zdjęciami gdzie treść to jedynie szczegółowy opis fotografii.

Treść Make Photography Easier

Zawartość tekstową książki przyswoiłam sobie dwukrotnie. Po raz pierwszy od razu jak wpadła mi w ręce. Po raz drugi na godzinę przed napisaniem tej recenzji. Bo dokładnie potrzebujecie jedną godzinę (mniej więcej), żeby tę książkę przeczytać. Jednak jak wiadomo nie ilość się liczy, lecz jakość. Więc jak to jest tu z tą, jakością? Autorka obiecuje na jednej z pierwszych stron, że:

Po lekturze tej książki świat na twoich zdjęciach będzie ciekawszy i ładniejszy.

W notce na blogu MLE dostajemy informację, że na próżno mamy szukać w tej pozycji jakichkolwiek rozważań dotyczących technicznych zawiłości. Prosto i konkretnie, czyli tak jak każdy amator w dowolnej dziedzinie lubi najbardziej. Po przeczytaniu książki muszę stwierdzić z całą szczerością moich słów, że porady zawarte w Make Photography Easier są wyjątkowo konkretne.

make photography easier recenzja książki kasi tusk

Porady i wskazówki z książki

Pogrupowałam sobie w głowie wszystkie rady i uwagi, jakie znajdziemy w tej książce, więc podejdę do tematu metodycznie. Pierwszą charakterystyczną grupą są oczywiste z pozoru aspekty, o których nie każdy pamięta. Kasia przypomina nam między innymi o utrzymaniu czystości w kadrze, czyli, że nasze nawet największe wysiłki pójdą na marne, jeżeli w tle będzie kosz na śmieci z wysypującą się zawartością albo opakowania po lekach na szafce przy łóżku. Nie chcę za dużo zdradzać, ale szepnę, że tajemnica też tkwi w czystych szybach. Grupa pośrednia to wskazówki, które są istotne, ale zupełnie nieoczywiste dla laika. Dowiadujemy się jak działa naturalne światło i dlaczego warto obserwować ruch promieni słonecznych w naszym pomieszczeniu. Jeżeli oczywiście mamy zamiar robić w nim piękne zdjęcia. Drugą grupę stanowią wszelakie porady z cyklu „da się wyczytać ze zdjęć”. Zostajemy poinformowani na przykład o fakcie, że na zdjęciach sylwetki najlepiej wypadają naturalne ruchy. Moim zdaniem słusznie w książce zostały umieszczone tego typu wskazówki. Piszę to z perspektywy kompletnego amatora. Czasami możemy się wpatrywać w dane zdjęcie godzinami i nie odkryć tak naprawdę, co sprawia, że jest ono dobre. Dzięki takim na pozór prostym uwagom mamy szansę polepszyć nasz warsztat estetyczny.

W książce znajdziemy także porady, które zasługują tutaj na osobne omówienie. Mam na myśli wszelkiego rodzaju wskazówki odnoszące się do tego jak robić zdjęcia w stylu MLE. Tych jest tutaj zdecydowanie najwięcej. Nie możemy, więc uznać je za porady stuprocentowo uniwersalne dla każdego lifestylowego amatora fotografii. Zgodzę się, że dla osób chcących naśladować styl Kasi i jej ekipy uwagi o polnych kwiatach i elementach vintage będą niesłychanie trafne. Natomiast dla każdej osoby, która lubi ten styl, ale gustuje także w innych, momentami książka jest, co najmniej myląca. W jednym fragmencie Kasia pisze:

Biała zastawa rozłożona na białym obrusie, z białą ścianą w tle, nie będzie wyglądała dobrze.

Co do tego mam oczywiście ogromne wątpliwości. Na pewno taki kwadrat na Instagramie MLE odznaczałby się niekoniecznie pozytywnie. Nie należy jednak rzucać takiej uwagi początkującemu czytelnikowi, który ma przecież zachować jasny i otwarty umysł. Jak widać na przykładzie poniżej to, co napisane, że nie będzie wyglądać dobrze, wygląda właśnie doskonale. Jest po prostu inne.

Oprawa wizualna

Uwielbiam zdjęcia na blogu i Instagramie Kasi, więc ta książka pod względem estetycznym jest dla mnie idealna. Praktycznie każde zdjęcie zamieszczone w tej pozycji jest świetne, dobór tych fotografii też jest przemyślany. Bardzo przypadły mi do gustu zdjęcia porównawcze, gdzie autorka tłumaczy nam pewne zjawiska. Jak zawsze w takich sytuacjach się uśmiecham, kiedy czytam, coś w stylu „tylko na ostatnim zdjęciu jest poprawnie” a mi przypadają do gustu również pozostałe ujęcia.

Moim zdaniem – czy warto kupić Make Photography Easier?

Napiszę w ten sposób. Patrząc ze strony wiernych fanów estetyki Instagrama Kasi Tusk książka ta jest niezłą gratką, bo dostajemy wręcz na tacy część bardzo ważnych porad pomagających kreować podobne sceny na zdjęciach. Dlatego dla mnie wybór był prosty – oczywiście, że warto! Niestety, jeżeli ktoś szuka stricte uniwersalnych porad to się zawiedzie, gdyż w tej książce jest ich niestety niewiele. Czuje ogromy niedosyt po przeczytaniu tej pozycji. Jestem świadoma, że Kasia ma ogromny warsztat i mogłaby więcej napisać merytorycznej treści o tym jak uchwycić chwile w kadrze. Miejmy nadzieję, że powstanie kontynuacja, która będzie bardziej nasycona treścią.

Podsumowując, dla kogo jest ta książka:

– Dla fanów Make Life Easier i tej estetyki.

– Dla amatorów, którzy chociaż trochę mają pojęcie o stylu, w jakim chcieliby wykonywać zdjęcia.

– Jest również dla osób, które posiadają naturalne wyczucie, ale potrzebują, żeby im niektóre rzeczy wyłożyć jak na dłoni.

– Dla poszukujących prezentu na urodziny/święta/imieniny!

Jak na poradnik o tym jak sprawić, żeby fotografia stała się łatwiejsza to zdecydowanie za mało tekstu. Jak na album ze zdjęciami i sporą garścią konkretnych i trafnych porad jest szczerze warta uwagi. Świetna, aby wziąć do ręki przy kawie i dać się zainspirować. Jeżeli tego oczywiście potrzebujemy.

A wy macie już Make Photography Easier? Zgadzacie się ze mną?