W tym miesiącu trochę kryminalnie trochę wnętrzarsko, ale z piękną ścieżką dźwiękową. Dowiecie się, co nie, co o życiu w przyczepie, podpowiem wam, w co grać na telefonie, – ale tak na poziomie. Odwiedzimy też na chwilę Islandię. W końcu dostali się pierwszy raz w historii na mundial, ale oprócz piłki nożnej także słyną z muzyki i zapierającej dech w piersiach natury.

Maleńki domek

Cyrk na kółkach. A nie, przepraszam, dom na kółkach. Ana wraz ze swoim mężem budują meble, ale tym razem przerośli samych siebie. Stworzyli w pełni funkcjonalny dom – przyczepę. Także na kilkunastu metrach kwadratowych udało im się zmieścić: sypialnię, salon, pokój gościnny, przedpokój, jadalnię, biuro dla dwóch osób, salę do ćwiczeń, łazienkę, garderobę, kuchnię i pralnię. Jakbym to przeczytała przed obejrzeniem tego filmiku to bym nie uwierzyła. Ale tak jest. Wystarczy mieć głowę pełną pomysłów jak Ana i jej mąż. Patent z pralką wykorzystany w tym projekcie jest genialny. Uważam, że coś takiego można zastosować nie tylko w przypadku domku w przyczepie. Ale żeby wiedzieć, o czym piszę, musicie kliknąć i obejrzeć film! Niesamowita kobieta i niesamowity projekt. Mnóstwo inspiracji jak urządzić małą przestrzeń.

Gra Design Home

Dostępna na iOS i Android. Jest to gra wnętrzarska na urządzenia mobilne. Niesamowicie wciągająca i na dodatek z prostą mechaniką. Tak, nie pomyliłam się, będziemy mobilnymi dekoratorami. Mamy startową pulę pieniędzy i przedmiotów. Urządzamy wnętrza i zgarniamy za to wynagrodzenie. Za „wypłatę” możemy dokupować meble i akcesoria. Każdy item możemy wykorzystać 5 razy. Znajdziemy tutaj meble i dodatki znanych marek. Wizualizacje są w 3D, a grafika jest bardzo przyjemna dla oka. Codziennie są nowe projekty do wykonania. Możemy, ale nie musimy brać w nich udziału. Odkąd pobrałam tę aplikację codziennie poświęcam te 5h 15 minut i relaksuję się przy dekorowaniu nowych wyzwań. Gra Design Home jest godna polecenia wszystkim miłośnikom urządzania wnętrz, tylko ostrzegam, że można przepaść na długi czas!

gra design home

Island Songs

Film dokumentuje nagrywanie płyty o tym samym tytule. Pomiędzy utworami mamy rozmowy Ólafura z muzykami i innymi artystami. Piosenki były nagrywane w surowych warunkach. Także w roli studia nagraniowego występuje między innymi latarnia morska czy kościół. Jest to też trochę opowieść o naturze ludzi zamieszkujących tę malutką wyspę. Powstrzymam się od dalszych spojlerów, bo film jest magiczny i nie da się go opisać słowami. To trzeba zobaczyć. Co do samego Ólafura to uwielbiam go za szczerość. Miałam okazję zobaczyć ten film na premierze w Berlinie. Na spotkaniu po projekcji sam wyprzedził pytanie, które jak powiedział, wszyscy dziennikarze mu zadają. „Dlaczego na Islandii jest tylu muzyków?” Odpowiedział, że na potrzeby wywiadu może powiedzieć, że powodem jest piękno otaczającej natury, ale tak naprawdę po prostu nie ma, co robić. Ludzie zajmują się muzyką, bo im się nudzi. Wiecie, cała sala się cieszy, śmieszki heheszki pewnie wkręca, ale jak się zastanowicie, że trener piłkarskiej reprezentacji Islandii był dentystą to chyba coś w tym jest. Film od niedawna jest dostępny na iTunes, warto zrobić zrzutkę ze znajomymi i obejrzeć go w domowym zaciszu z kubkiem herbaty w ręce.

Seria powieści o Cormoranie Strike’u

Dokładniej rzecz ujmując, mam na myśli trzy powieści J.K.Rowling wydane pod pseudonimem Robert Galbraith. Każdy ma w domu takie książki, które kupiło się pod wpływem chwili i poszły w kąt. Znaczy same nie poszły, ale je tam po prostu odstawiono „na potem”. No, u mnie ta seria kurzyła się bardzo długo, bo poszczególne tomy kupowałam zaraz po premierach. Wszystkie trzy opowiadają o sprawach, jakie rozwiązuje detektyw Cormoran Strike i jego bystra asystentka Robin Ellacot. Jednak książka jest nie tylko dla fanów kryminałów. Co tak naprawdę urzekło mnie w tych opowieściach jest dokładnie tym samym, co sprawiało, że czytałam Harrego Pottera. Charaktery. Rowling jest mistrzynią, jeżeli chodzi o kreowanie wiarygodnych bohaterów. Każda osoba opisana w książce ma niepowtarzalny zestaw cech i jest nakreślona bardzo dokładnie, przez co poczynania postaci są dla nas zawsze logiczne. Nie zawsze są mądre i właściwe, ale zawsze są dokładnie tym, co dana postać powinna zrobić. Nic w jej książkach nie jest przypadkowe. Jeżeli do tego dodamy doskonale skrojone zbrodnie to otrzymujemy powieść, po której się płynie. Gdybym miała wybrać najlepszą z tych trzech historię to wybrałabym tę z tomu III, czyli Żniwa Zła. Czekam z niecierpliwością na czwartą część, która będzie nosić tytuł „Lethal white” (jeszcze brak polskiego tytułu). Polecam nie tylko fanom kryminałów detektywistycznych czy najważniejszego czarodzieja XXI wieku!

seria o cormoranie strike'u, robert galbraith, gra design home

Mogłaby tutaj jeszcze dopisać „Jak Cię zabić kochanie” Aleka Rogozińskiego i „Wszyscy jesteśmy podejrzani” Chmielewskiej, ale wyszłyby mi kilometry tekstu. Kto by czytał recenzje pięciu kryminałów w jednym wpisie. Najbardziej mnie zastanawia czy znaliście już może którąś pozycję z mojej listy ulubieńcy września? Jeżeli są tutaj Ci, których wciągnęła do reszty gra Design Home to niech się ujawnią. Stworzymy jakąś grupę wsparcia jak wyjść z nałogu. Do następnego!